Zdjęcia grupowe – skomplikowany banał

Zdjęcie grupowe, jako kluczowe zlecenie, bardzo rzadko przypomina proste, pamiątkowe fotografie z rodzinnych uroczystości. Aby każdy na takim zdjęciu był widoczny i dobrze oświetlony - trzeba to odpowiednio zaplanować. Skala trudności rośnie wprost proporcjonalnie do ilości fotografowanych osób.
Zdjęcie grupowe

Dlaczego banał? Bo wystarczy ustawić ludzi przed obiektywem i nacisnąć migawkę (ewentualnie poprosić wcześniej, by wszyscy zwrócili się w stronę obiektywu). Proste prawda? Problem zaczyna się wtedy gdy chcemy, aby każdy wyszedł na zdjęciu dobrze (a fotografowanych osób jest 10, 20, albo 100), wtedy zaczynają się schody. Jakie? 

Głębia ostrości

Zwykle fajnie na zdjęciu wygląda separacja tematu od tła za pomocą głębi ostrości – to co jest ważne ma być ostre, to co mniej istotne lokujemy w nieostrościach. Łatwo to osiągnąć, gdy robimy zdjęcie portretowe. Kłopot zaczyna się, gdy np. mamy dwa, trzy, albo jeszcze więcej rzędów oddalonych od obiektywu. Aby Względnie ostre były wszystkie rzędy, należy przymknąć przysłonę i ustawić się w odpowiedniej odległości. Problem rozwiązany. Ale…

Przymykanie przysłony do wartości F5,6, albo najlepiej F8 – ogranicza dostęp światła. O ile fotografujemy w ciągu dnia i mamy dostęp do światła słonecznego (co nie musi być zaletą), to jeszcze pół biedy. Słońce jest silnym źródłem światła i na pewno będzie jeszcze zapas. Gorzej, gdy posługujemy się światłem błyskowym – im więcej osób i rzędów, tym bardziej trzeba przymknąć przysłonę, by zadbać o odpowiednio dużą głębię ostrości. Równocześnie potrzebujemy więcej światła, które ma oświetlić plan. Jedną osobę spokojnie oświetlimy dowolnym speedlightem, ale 30 osób w tych samych warunkach już niestety nie. W Zdjęciu tytułowym, jako światło główne, użyta była jedna lampa 400 WS odkręcona na 1/2 mocy. Niestety żadna lampa reporterska nie dałaby tyle światła. A konieczność użycia cięższych świateł studyjnych, generuje kolejny problem. Takie źródło światła trzeba mieć na czym postawić…

Przy jednej lampie zasada jest prosta – im więcej ludzi na zdjęciu, tym wyżej powinno być źródło światła. Idealnie byłoby utrzymać kąt 45 stopni pod jakim oświetlamy grupę. Nie jestem mistrzem trygonometrii, ale jeśli grupa osób znajduje się 5 metrów od nas, to statyw powinien przy tych założeniach mieć 5 metrów (a nawet więcej, bo światłem nie celujemy w stopy, tylko głowy fotografowanych). Jeśli grupa jest 10 metrów, to światło również powinno być na 10 metrach. Oczywiście tak jest w idealnych warunkach. Jednak nie zmienia to faktu, że do dużej grupy osób potrzeba solidnego statywu (statywów oświetleniowych). Pół biedy, jeśli fotografujemy przy pomocy światła prosto z palnika. A jeśli na lampę chcemy założyć modyfikator? Z mojego doświadczenia – nie ma to sensu i może być niebezpieczne dla otoczenia (chyba, że światło ma być umieszczone na podnośniku, nie statywie oświetleniowym). Lepiej przepuścić światło przez dyfuzor zainstalowany na osobnym statywie – dzięki temu zyskamy większe i bardziej miękkie źródło światła, a jednocześnie nie ryzykujemy, że pojedynczy statyw nie utrzyma takiej konstrukcji. Także sprzymierzeńcem w zdjęciach grupowych będą solidne statywy z możliwością podniesienia na 5-6 metrów – taka wysokość pozwoli obsłużyć większość scenariuszy zdjęć grupowych. To z grubsza wyczerpuje problemy sprzętowe, ale nie kończy kłopotu. Pozostaje kwestia kompozycji.

Ludzie ustawiając się do zdjęcia nie widzą jak na nim wyjdą. Rolą fotografa jest takie rozmieszczenie ich w przestrzeni, by stworzyć ciekawą, albo chociaż zwartą – kompozycję. Taką, która będzie przyjemna dla oka, a jednocześnie zapewni wszystkim fotografom dobre światło i odpowiednią ostrość. Ale o tym jak wg mnie komponować zdjęcia grupowe będzie już w kolejnym wpisie.

Call Now Button